Dostojewski z Karaibów
„Dzieci bohaterów” Lyonela Trouillot — kolejne recenzje.
“Polityka”: W powieści nie poświęca się (literackich) środków dla (społecznego) celu. Odwrotnie: właśnie dlatego, że powieść ta jest artystycznie wiarygodna, ma też ogromną siłę perswazyjną. Pamięta się z niej pojedyncze zdania. Niektóre mocne jak ciosy pięści.
“Dziennik”: Trouillot po pierwsze zdjął z bohaterów odium romantyzmu a la Bonnie i Clyde. Po drugie, uniknął jednowymiarowego odczytania powieści wyłącznie w duchu społecznym. Po trzecie, nadał jej rys uniwersalizmu – okazuje się, że dylematy moralne mieszkańców slumsów Port-au-Prince niczym się nie różnią od tych, nad którymi rozmyślał Raskolnikow w XIX-wiecznym Petersburgu. Po czwarte wreszcie, świetnie się to czyta. Czego chcieć więcej od dobrej literatury?

